Louis Vuitton w Warszawie - cieszymy się czy nie?

Monogram
Monogram karolina
W zeszłym tygodniu został otwarty pierwszy w Polsce sklep Louis Vuitton. Zawsze bardzo mnie to zastanawiało, dlaczego u nas jeszcze nie ma sklepu tej marki, nie to żebym szczególnie potrzebowała, ale skoro od wielu lat jest w Pradze to, dlaczego nie Warszawie?

Specjaliści od marketingu, z LVMH orzekli pewnie, że nie byliśmy wystarczającą dojrzałym rynkiem. Co w sumie nie dziwi, jeżeli weźmiemy pod uwagę zeszłoroczne badania, które pokazały, że Polacy za markę luksusową uważają Adidas.



Butik wzbudzał kontrowersje od samego początku, bo co poniektórym nie podobała się forma reklamy (front sklepu obudowany został na kształt ikonicznej walizki marki), osobom tym nie przeszkadzały ohydne reklamy, bilbordy oblepiające całą Warszawę, a walizka Louis Vuitton zdecydowanie działała im na nerwy. Oczywiście o gustach nie można dyskutować, jak mawiali starożytni Rzymianie, ale niezwykle wrażliwym na piękno redaktorom z poczytnej gazety codziennej kuferek w oczy kłuł.
Teraz już nie kole, bo został zdemontowany i kłuć ewentualnie może sam sklep – powodów można znaleźć całe multum – za mały, za duży, asortyment nie taki, obsługa nadęta, ochrona itp.

Ja się cieszę, że jest, bo to jedna z marek, które są synonimem szeroko pojętego luksusu, i zupełnie mi nie przeszkadza poziom cen, przecież nie muszę tam kupować.
Przeczytałam ostatnio “Deluxe: How Luxury Lost Its Lustre” Dana Thomas (jest też zresztą przetłumaczona na polski), książka bardzo interesująca dla tych, którzy chcą dowiedzieć się czegoś więcej o historii i ewolucji marek które postrzegamy jako luksusowe.

Uważa się, że Louis Vuitton to synonim luksusu, najczęściej kopiowany produkt na świecie, (co jest swego rodzaju komplementem), był nim na pewno w czasach swojego założyciela.

Według legendy 14 letni Louis wyruszył do Paryża pokonując około 400 km pieszo, zajęło mu to 2 lata. Po przybyciu do Paryża zaczął praktykować w zakładzie wyrabiającym eleganckie ekwipaże dla najbogatszych paryżan, wtedy właśnie poznała zwyczaje arystokracji i burżuazji.

W 1854 roku założył swoją pierwsza pracownię, jego kufry miały płaskie pokrywy, co umożliwiało składanie jednego na drugi i wygodne ładowanie do powozów i pociągów, były też zdecydowanie lżejsze niż konkurencji. Do wierzchniej warstwy nie używano skóry, ale specjalnie impregnowanej tkaniny w kolorze gołębim, którą nazwano Szarość Trianon. Louis Vuitton został oficjalnym dostawcą kufrów dla francuskiej Cesarzowej Eugenii, to nieprawdopodobna kariera dla kogoś, kto przeszedł do Paryża pieszo 400 km.

Co zabawne od samego początku miał problemy z podrabianiem, dlatego też, kiedy jego syn Gorges stworzył wzór, który teraz znamy pod nazwą Damier zastrzegł go, jako znak handlowy.

Słynny wzór Monogram powstał z fascynacji kulturą Japonii, niezwykle popularną w czasach wiktoriańskich i być może, dlatego też jest to tak popularna marka w Kraju Kwitnącej Wiśni. Gorges Vuitton otworzył jak na tamte czasy największy sklep na Champs Elysees, który nadal istniej i kilka lat temu przeszedł gruntowną renowację.

Marka stała się niezwykle popularna także w USA i była ulubionym wyborem wszystkich przedwojennych gwiazd kina. LV robił wtedy nie tylko walizki, ale różnego rodzaju unikalnie zdobione zestawy na kosmetyki, biżuterię, a nawet przenośną bibliotekę czy składane łóżko dla słynnego francuskiego podróżnika. Wtedy Louis Vuitton był absolutnym synonimem luksusu dostępnym tylko dla nielicznych i wykonanym ręcznie, unikalnym.

Do tej pory istnieje jeszcze pracownia w Asnières-sur-Seine, gdzie obsługiwane są tak zwane specjalne zamówienia, pomimo upływu czasu i nowych technologii wytwarzane są prawie tą samą techniką, co za czasów Louisa. Nadal właśnie w tym dziale są zatrudnieni potomkowie założyciela firmy.

Jak wygląda to teraz? Marka LV jest częścią największej grupy skupiającej marki luksusowe LVMH, przepiękne salony na całym świecie, oprócz bagaży i torebek ma całą linię akcesoriów, ubrań i butów. Głównym projektantem i Dyrektorem Artystycznym jest Marc Jacobs, marka współpracuje też z artystami takimi jak Stephen Sprouse, Takashi Murakami, Richard Prince a w zeszłym roku z Japońską artystką Yayoi Kusama a w warszawskim salonie możemy podziwiać instalacje świetlną Wojciecha Pusia zatytułowaną "Paparazzi”.

Czy nadal jest tak samo luksusowa jak w początkach 20 wieku?
Oczywiście, jakość wszystkich produktów nadal pozostaje doskonała, obojętnie czy jest to wykonana ręcznie, na specjalne zamówienie torba na rakiety do tenisa, czy mały portfelik na karty. Cena również pozostała barierą, nie każdy może pozwolić sobie na etui na karty, które kosztuje około 300 euro (a to jeden z tańszych produktów).
Oprowadzałam niedawno po Paryżu 20paroletnią córkę znajomych, oczywiście oprócz zabytków poszłyśmy też zobaczyć najstarszy sklep Louis Vuitton, jest ogromny, pięknie odrestaurowany, a w środku kłębiący się tłum…

Nie czułam się tam dobrze, mimo ostentacyjnie bogatego wystroju, pięknie wyeksponowanych produktów. Chciałyśmy obejrzeć jedną z toreb, odnalazłyśmy przedzierając się przez tłum i wszechobecnych Panów z ochrony odpowiedni dział i ustawiłyśmy się w kolejce. Czy kolejka kojarzy mi się z luksusem? Zdecydowanie nie. Po kilku minutach podeszła do nas nienagnanie ubrana i niezwykle uprzejma pracownica (bałabym się nazwać ją sprzedawczynią czy ekspedientka), najpierw ustaliłyśmy, w jakim języku będziemy chciały rozmawiać poczym z tabletem w ręku młoda dama określiła, że za około 15 minut ktoś powinien nami się zająć.
Zrezygnowałyśmy z oglądania torby i poszłyśmy dalej zwiedzać Paryż.
Czy luksusu to tylko bariera dostępności spowodowana przez cenę? Czy tylko doskonała, jakość? Czy luksusowym może być produkt sprzedawany w tak samo wyglądających sklepach na całym świecie? Z tak samo zachowującym się personelem? Chyba niekoniecznie.

Dla mnie luksus ma wymiar bardziej XIX wieczny, to suknia balowa Charlesa Fredericka Wortha w pięknym kufrze Louis Vuitton. Pomarzyć zawsze można.
Trwa ładowanie komentarzy...